21 kwietnia 2026

 Zdolność do głębokich wzruszeń to naklejka umiejętności harcerskich, którą przyjmuję z dużą dozą ambiwalentnych emocji. 

W zeszłym roku zapisywałam wszystkie moje łzy (przestałam, bo notatka mówiła o moim życiu coś, czego nie chciałam słyszeć) - w tym chciałabym sobie tylko zachować momenty, które poruszyły moje serce.


1. „Ja, dorastająca wśród żelaza / jak mogę zgiąć się wpół?” (Płakane w pociągu w drodze nad włoską plażę)

2. „Moim największym wstydem jest to że długo moczyłem się w łóżko” (Płakane w drodze do pracy)

3. „Długo siedzieliśmy w milczeniu. Szlochał i trząsł się, milcząc. No przebacz!” (Płakane na scenie na oczach dwustu osób) 

4. Trzecia część czwartej symfonii Mahlera, partia oboju. (Płakane po próbie generalnej)

5. Jak napisałam wiersz o tęsknocie (Obyś był szczęśliwy, obyś był kochany, oby los ci sprzyjał - płakane w parku z pierwszymi oznakami wiosny)


Na razie tyle, do zobaczenia, łezki!


22 marca 2026

 Moje prywatne rozdzielenie praktykuję niezmiennie od lat. Pierwsza Kinga płacze w restauracji nad jeziorem, bo są takie słowa, o których by mogła opowiedzieć, ale jeszcze nie umie - jak wiadomość, którą zna na pamięć i czytała przed każdym ważniejszym wydarzeniem. Druga Kinga pcha pierwszą Kingę w dobro, opisuje nasz idealny dzień z przyszłego roku w czasie teraźniejszym (okazuje się, że wcale aż tak bardzo się nie różni od tego, co mamy), wróżkuje i wierzy, że istnieją super moce.

Obydwie jesteśmy dla siebie czułe, jak pierwsza Kinga płacze w restauracji nad jeziorem, to mówi przyjacielowi „dziękuję” a nie „przepraszam, bardzo mi wstyd”. Drugiej Kindze coraz łatwiej przychodzi przyznanie, że nie wie i że nie umie. 

Mieszkając na planecie szczęśliwych cukierków nie mogę tak do końca być już Smutną Dziewczyną, bo teraz z każdym moim smutkiem przychodzi też bardzo realna świadomość, że to przejdzie. Tamten przeszedł, ten też przejdzie. Jesteśmy dla siebie czułe, bo jak płaczemy pod prysznicem, to nie myślimy sobie „ale jestem idiotką” tylko „dasz radę, misia”.

26 lutego 2026

Kochany pamiętniczku,

Pierwszy raz od wielu miesięcy poczułam radość w sercu i aż się rozpłakałam ze wzruszenia. 

Dzięki, świecie 

15 lutego 2026

 Żeby tylko nie zardzewieć, nie ściemnieć, nie zgrzybieć. Mówię, że czas mi się dłuży, na koncercie myślę: „nie dam rady do sześćdziesiątki”, na innym, że chciałabym być już starą babą (w domyśle, że nie walczę z tym, co jest). 

Ależ piękny, nowy, wymyślony problem mnie spotkał po trzydziestce. 

4 kwietnia 2024

Miałam sobie napisać coś ma przestrogę, ale dwie godziny później założyłam różowe okulary i chuj bombki strzelił.

To napiszę teraz: będziesz, Sobecka, jeszcze płakać po tym.