Żeby tylko nie zardzewieć, nie ściemnieć, nie zgrzybieć. Mówię, że czas mi się dłuży, na koncercie myślę: „nie dam rady do sześćdziesiątki”, na innym, że chciałabym być już starą babą (w domyśle, że nie walczę z tym, co jest).
Ależ piękny, nowy, wymyślony problem mnie spotkał po trzydziestce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz