Pierwszy raz w życiu nie mogę się utożsamiać z najsmutniejszą piosenką Katarzyny Groniec, bo nie ma żadnej "tamtej kobiety" i nie ma żadnych śladów, którym można by było robić zdjęcia. Wszystko jest inaczej, niż kiedyś. Powiedziałam brzydko głosom w swojej głowie: spierdalaj, mamo, spierdalaj, tato, spierdalaj, dawidzie. Głosy w mojej głowie to nie ludzie, do których mam uczucia i szacunek. Jedyny głos z głowy, którego mam ochotę słuchać, to mój własny. A mój własny głos pracuje ciężko nad tym, żeby być oparciem i pomocą.
Twoje imię znaczy "skała", a moje "dbająca o swój ród". I tak się żeśmy dobrali, na jednej stronie "Nieznośnej lekkości bytu", z całego miliona przypadków.
Konsekwentnie o miłości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz